Newry.ie
Write a comment
Pin It
Kiedy byłem mały, to z niedowierzaniem i zdziwieniem słuchałem opowieści moich
babć i rodziców o tym, jak było przed wojną. Dla mojego taty, wychowywanego w biednej
wiejskiej rodzinie, najlepszym podarunkiem była nafta do lampy. Tata lubił czytać, podobno
przeczytał wszystkie książki ze szkolnej biblioteki, świetnie się uczył. Znał klasykę polskiej i
zagranicznej literatury, był erudytą, który jako pierwszy wtajemniczał mnie w arkana
rozmaitych lektur. W dobie powszechnego dostępu do elektryczności dziwiłem się, że nafta
do lampy była czymś tak wartościowym.
Świat się zmienia dosłownie na naszych oczach. Zawsze tak było, ale to, co
charakteryzuje współczesne czasy, to błyskawiczne tempo owych przemian. Internet w
kieszeni? Kto by o tym pomyślał jeszcze kilka lat temu, a teraz: smartfony, ipady – normalka.
Wynalazki ułatwiają codzienna egzystencję, zmieniają jakość życia. Chyba jednak
niezauważenie powodują również zmianę naszej mentalności i sposobów zachowania. Coś
jednak nam w mózgu przestawiają, inaczej układają hierarchię potrzeb i celów.
Niespodziewanie Warszawę obiegła wieść o wystawieniu w domu aukcyjnym Desa
odnalezionego, a uważanego za zaginiony obrazu Jana Matejki przedstawiającego św.
Stanisława biskupa krakowskiego karcącego króla Bolesława Śmiałego. W swojej starczej
naiwności pomyślałem, że trzeba szybko pojechać, by ustawić się w kolejce tłumu żądnych
jak ja obejrzenia dzieła wielkiego mistrza. Pamiętam bowiem gigantyczne kolejki

ustawiające się przed muzeami, gdy wystawy dzieł Hasiora czy „Polaków portret własny”
przyciągały tysiące miłośników sztuki. Nastawieni na długie oczekiwanie idziemy więc z
żoną do owej Desy i dziwimy się bardzo nie widząc żadnych tłumów. Wchodzimy.
Zaledwie kilka osób. Oglądamy odzyskane dzieło naszego największego malarza. Obraz
nieduży. Barwy i postacie wyraźne. W oczach króla świetnie oddany gniew i złość
zapowiadająca przyszły mord. W dalszych miejscach obrazy Wojciecha i Juliusza Kossaków,
Pankiewicza, Malczewskego…..Niewielu zwiedzających. Smutno.
Codzienne zagonienie, przyziemne sprawy, zmaganie o przetrwanie w świecie niezbyt
przyjaznym staram się rozumieć. Wiem, że można przeżyć życie nie znając polonezów
i mazurków Chopina, toccat Bacha, V. symfonii Beethovena. Można – ale ich nieznajomość
czyni naszą egzystencję brzydszą i smutniejszą. Doznania estetyczne nie należą do
najistotniejszych i najpilniejszych ludzkich potrzeb. Ale jednak się dziwię, gdy obok wielkiej
sztuki przechodzi się obojętnie, nie dostrzega się geniuszu twórców, nie łaknie się obcowania
z pięknem. Psychologowie amerykańscy odkryli, że poczucie szczęścia zależy także od
kontaktu ze sztuką. Może się to wydać dziwne, ale odwiedzanie muzeów, galerii wpływa na
naszą psychikę i wzmacnia poczucie szczęścia. W szarej, zwykłej codzienności warto o tym
pamiętać.

Grzegorz Łęcicki




Grzegorz Łęcicki - dziennikarz i publicysta radiowy i telewizyjny, autor 16 książek, dyrektor Instytutu Edukacji Medialnej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Say something here...
or post as a guest
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

DONATE TO NEWRY.IE

Please consider supporting Newry.ie

Amount
Newry.ie require Cookies on some parts of our site to enable full functionality. By using Newry.ie you consent to our use of Cookies. You can use your browser settings to disable cookies on this or any other website.