W ostatnim artykule pisałem na temat tego jak to my jako emigranci z Polski udzielamy się w życiu społecznym Newry. Jak wspominałem w ostatnim artykule są wśród nas pozytwni i kreatywni ludzie którzy próbują robić wszystko, aby nasza asymilacja była jak najlepsza i łatwa. Dzięki nim i ich pozytwnych inicjatyw wciąż mamy iskierkę nadzieji, że coś może się zmienić na lepsze w przyszłości w Newry i okolicach. Jedna z takich osób jest bezwzględnie Dominika Wojciechowska. Zapytałem jej co ona sądzi na temat naszej asymilacji wśród Poloni i Irlandczyków z Newry. Dominika stwierdzila :
“Myślę, że to pytanie powinno zostać zadane całej Polonii mieszkającej w Newry.Może powinniśmy zrobić taką debatę na ten temat?
Generalnie nikt nie ma na nic czasu, ale tego czasu każdy z nas ma tyle samo 24 godziny na dobę. Zauważ, że nawet w czasach pandemi będąc na lockedownie wiele osób nic nie robiło, a jednak nikt nie wykorzystał tego czasu i nie zaangażował się w sprawy społecznościowe. Wiem to bo sama pomagałam w Meadow & Armagh Road Community Centre w czasie lockdownu . W czasie lockdownu czasem kontaktowały sie ze mną inne ośrodki społeczne z innych regionów Newry by im coś przetłumaczyć, albo w czymś pomóc. Wszystkie ośrodki w Newry, które znam z miłą chęcią przyjmą nowe, chętne osoby z nowymi pomysłami.
Myślę, że brakuje nam chęci
i trzeba nazwać to po imeniu jesteśmy leniwi. Wolimy siedzieć w domu i oglądać Netflixa, zajadając chipsy popijajac piwkiem. Zreszta przez prawie już 18 lat, ktore tu mieszkam następstwa tego jakie życie prowadzimy widać po naszych brzuszkach, a odczuwamy to w bólach kręgosłupa, bioder, kolan co ma też bardzo negatywny wpływ na nasze zdrowie psychiczne.
Przykro się na to patrzy, ale nikogo nie można zmusić do działania. Z drugiej strony organizując dwa spotkanie pod tytułem " Przepis na zdrowie" dziewczyny wykazały dużą inicjatywe w pomocy zoorganizowania tych spotkań.
Bylo miło, przyjemnie i zdrowo.
Poza tym nasza Polska Szkoła Uzupelniajaca w Newry zaczęła znowu prężnie działać.Mamy nowa Panią Manager, duże wsparcie konsula z Belfastu i dzięki temu możemy wdrażać programy logopedyczne, pedagogiczno-psychologiczne dla rodziców, artystyczno- medialne dla dzieci.
Jest na pewno pomoc finansowa z Konsulatu z Belfastu czy z Urzędu miasta Newry ale to niestety nie załatwia problemu że nie ma aktywnych osób gotowych do dzialania.
Jeszcze do pandemi w Newry mieliśmy swoja polska drużynę siatkarską w Newry Semaphore Volleyball Club i nawet kobieca drużyna też była.Myślę że może nastąpi jej reaktywacja ,kto wie.
Wiec jak widzisz ktoś jednak działa tu i tam.
Więc potrzeba tylko chętnych ludzi do działania, którzy poświęca trochę swojego czasu.
Rzeczywiscie Dominika ma rację może trzeba było by zorganizować takie forum w Newry gdzie wszyscy mogli by sie swobodnie wypowiedzieć na te tematy. Wydaje mi sie że na pewno pomogło by to znaleźć jakieś sensowne rrozwiązanie.
Joanna Olszowy działa od dawien dawna w okregu Newry. Byla bardzo aktywna w grupie Polish Families Community Association in Newry. I także dotychczas działa i współpracuję w organizacji CRJ Newry. Spytalem jej co ona sądzi na temat Poloni i asymilacji w Newry.
Cytuje “Tutaj wystarczą tylko chęci, więcej zrozumienia oraz zaangażowania. Wielu Polaków się udziela wolontaryjnie i pomagamy sobie nawzajem z Irlandczykami aczkolwiek myślę , że wieczorek wymiany kulturowej jest jak najbardziej na miejscu, w celu zapoznawczym oczywiście “.
Jak widać wszyscy sugeruja spotkanie organizacyjane gdzie mozna by było można omówić problem.
Ale o tym już w następnym artykule wkrótce.
Zapraszam również do wyrażenia Waszej opinii. Wasza opinia jest dla mnie bardzo ważna bo dzięki niej będe mógł o niej napisac tutaj na forum.
W razie waszych pytań ,czy opinii proszę kontaktujcie się ze mną na maila:DANGEBSKI@YAHOO.COM


